Relacja z musicalu „Miss Saigon”

2019/06/11 | Relacje

Relacja z musicalu „Miss Saigon” w dniu 7 czerwca 2019 r. w Teatrze Muzycznym w Łodzi.

„Miss Saigon” jest jednym z tych musicali, które poruszają od pierwszych dźwięków muzyki. To niezwykła i tragiczna historia miłości, kolejny wielki przebój Claude`a-Michela Schönberga i Alaina Boublila, autorów „Les Misérables”. Akcja „Miss Saigon” rozpoczyna się w 1975 roku, w czasie wojny w Wietnamie, kiedy konflikty kulturowe i ideologiczne świata wydawały się w gwałtowny sposób koncentrować w jednym mieście – Sajgonie. Chris, amerykański żołnierz, zakochuje się z wzajemnością w Kim, wietnamskiej sierocie, kelnerce w barze i prostytutce. Upadek Sajgonu ich rozdziela – Chris w Stanach Zjednoczonych rozpoczyna nowe życie, Kim rodzi chłopca i czeka na powrót ukochanego, żyjąc w nędzy, poniżeniu i strachu. Gdy Chris dowiaduje się, że jest ojcem dziecka Kim, postanawia wrócić na Wschód i zmierzyć się z przeszłością. „Miss Saigon” zwana jest współczesną wersją „Madame Butterfly”, autorzy twierdzą jednak, że inspiracją dla nich nie była opera Pucciniego, a zdjęcie, które Claude-Michel Schönberg przypadkiem zobaczył w gazecie. Przedstawiało ono wietnamską kobietę, która ze ściągniętą bólem twarzą oddaje swoją córkę żołnierzowi opuszczającemu bazę wojskową pod Sajgonem. W Ameryce dziecko czekało lepsze życie niż to dane innym bui doi, dzieciom Wietnamek i Amerykanów, prześladowanym w komunistycznym Wietnamie. Dzięki temu zdjęciu powstał przejmujący, jeden z najpiękniejszych musicali wszech czasów. „Miss Saigon”, obsypana prestiżowymi nagrodami, została wystawiona w dwudziestu pięciu krajach w dwunastu językach. Prapremiera odbyła się na West Endzie w Londynie w 1989 roku. Musical grany był tam przez dziesięć lat, kolejne dziesięć grany był na Broadwayu w Nowym Jorku – w sumie dano ponad osiem tysięcy trzysta przedstawień. Dwadzieścia pięć lat po premierze, w maju 2014 roku, na West Endzie odbyła się premiera nowej wersji i tę zobaczyliśmy w Teatrze Muzycznym w Łodzi. W drodze powrotnej do domu dyskutowaliśmy w autokarze o obejrzanym pięknym widowisku. Do domu wróciliśmy o północy. Zmęczeni całodziennym upałem, ale bardzo szczęśliwi, że mogliśmy uczestniczyć w tak pięknym wydarzeniu kulturalnym.

 
 

 

Skip to content